Legia Warszawa zremisowała 1:1 ze Śląskiem Wrocław w pierwszym sobotnim meczu 21. kolejki. Mecz był bardzo słaby.
Czytaj o innych meczach 21. kolejki.
Po 11 latach przerwy Stefan Białas wrócił na ławkę trenerską Legii (jest członkiem Galerii Sław tego klubu) na stadionie przy ul. Łazienkowskiej, gdzie jego nowi podopieczni przegrali dwa poprzednie spotkania. W sobotę ich rywalem był Śląsk Wrocław, który także wiosną grał poniżej oczekiwań.
Białas pracuje z legionistami od tygodnia, zdążył przegrać mecz pucharowy w Chorzowie z Ruchem (0:1) i zorientować się, że największą bolączką drużyny jest skuteczność, zwłaszcza napastników. W sobotę w rezerwie pozostawił Marcina Mięciela oraz wracającego do składu po chorobie Bartłomieja Grzelaka, a dał szansę gry od pierwszego gwizdka sędziego pozyskanemu w zimie 25-letniemu Chińczykowi Dongowi, którego partnerem w ataku był Sebastian Szałachowski.
Azjata już w trzeciej minucie dobrze podał do Macieja Rybusa, ale ten pogubił się w polu karnym Śląska. W ciągu następnych minut po szybkich akcjach lewą stroną boiska jeszcze kilka razy groźnie było na przedpolu bramki gości, ale gol padł po stałym fragmencie gry. W 10. minucie po rzucie rożnym Maciej Iwański po raz drugi wstrzelił piłkę w "szesnastkę", a kapitan Legii Dickson Choto, który w piątek skończył 29 lat, uderzeniem głową pokonał Mariana Kelemena.
W 28. minucie Iwański po raz drugi dobrze dośrodkował z rzutu rożnego, ale Szałachowskiemu zabrakło precyzji i na tyle wystarczyło animuszu gospodarzom w pierwszej połowie. Wrocławianom też brakowało piłkarskich umiejętności i pomysłu na sforsowanie obrony Legii, więc nic dziwnego, że ich trener Ryszard Tarasiewicz przy linii bocznej na zmianę złościł się i łapał za głowę po kolejnych nieudanych zagraniach.
Drugą połowę obie jedenastki rozpoczęły w takim stylu, jak kończyły pierwszą. Przełom nastąpił w 57. minucie, kiedy po szybkiej wymianie piłki między Piotrem Ćwielongiem a Krzysztofem Wołczkiem tego drugiego zahaczył w polu karnym Inaki Astiz i arbiter podyktował rzut karny. Sebastian Dudek pewnie pokonał Muchę i był remis.
Legioniści po stracie gola nieco przyspieszyli, częściej strzelali z dalszej odległości, ale Martin Kelemen w bramce Śląska spisywał się bardzo dobrze.
W końcówce zrobiło się nerwowo, bo jedną z kontr Legii przeciwnicy przerywali ostrymi faulami, a "skutecznie" uczynił to dopiero Tadeusz Socha, gdyż wcześniej sędzia stosował tzw. przywilej korzyści. Prawy obrońca gości potraktował Macieja Rybusa na tyle brutalnie, że ujrzał czerwoną kartkę. Piłkarze Legii mieli do Sochy ogromne pretensje i doszło do przepychanek. Na szczęście arbiter zdołał opanować sytuację i krótka awantura nie przerodziła się w bójkę.
Białasowi nie udało się w ciągu tygodnia odmienić oblicza Legii, która nie wygrała czwartego z rzędu meczu (łącznie z pucharowym). Jej piłkarzom nie brakuje chęci, ale dynamiki, agresywności, a jednostajne i schematyczne rozgrywanie piłki w ataku jest łatwe do rozszyfrowania dla defensorów rywali. Śląsk także nie zachwycił, ale z minuty na minutę grał lepiej. Poza tym remis w Warszawie wciąż cieszy każdy ligowy zespół.
Po meczu powiedzieli:
Stefan Białas (trener Legii): Kibicom dziękuję za doping, a piłkarzom za determinację, walkę, "serducho", ale bez napastników wygrać się nie da. Szkoda, że niektórzy piłkarze przeziębiają się po otwarciu lodówki. Marcin Mięciel wczoraj poczuł się źle, a dziś pięć minut po wysłaniu do sędziów oficjalnych składów okazało się, że nie może zagrać. Z kolei Bartek Grzelak już na ławce rezerwowych powiedział, że boli go pachwina i też nie wystąpi. Mimo że nie mamy czasu na trening, to zrobiliśmy postęp. Nie żałuję, że podjąłem się tego zadania, a uważam, że do końca sezonu będziemy walczyć o mistrza.
Ryszard Tarasiewicz (trener Śląska): To był dobry mecz w naszym wykonaniu, a wynik jest zasłużony. Nie pozwoliliśmy dziś Legii na dużo, choć walczyła może więcej niż w poprzednich meczach, kiedy chyba nie wszyscy chcieli "umierać" za trenera Urbana i go zdradzili. Motorycznie też prezentowaliśmy się lepiej niż rywale. Czy w końcówce broniliśmy remisu? Nie wiem, zmiany były podyktowane sytuacją na boisku i drobnymi urazami niektórych zawodników.
Legia Warszawa - Śląsk Wrocław 1:1 (1:0)
Bramki: Choto 11 - Dudek 57
Żółte kartki: Borysiuk, Wawrzyniak, Astiz, Jarzębowski - Sztylka, Madej
Czerwona kartka: Socha
Sędzia: Hubert Siejewicz (Białystok). Widzów 4 000.
Legia Warszawa: Jan Mucha - Jakub Rzeźniczak, Inaki Astiz, Dickson Choto (71. Pance Kumbev), Jakub Wawrzyniak - Miroslav Radović (54. Ariel Borysiuk), Tomasz Jarzębowski, Maciej Iwański, Maciej Rybus - Sebastian Szałachowski, Fangzhuo Dong (64. Piotr Giza).
Śląsk Wrocław: Marian Kelemen - Tadeusz Socha, Piotr Celeban, Mariusz Pawelec, Krzysztof Wołczek - Łukasz Madej (88. Tomasz Szewczuk), Sebastian Dudek, Dariusz Sztylka, Sebastian Mila, Piotr Ćwielong (73. Krzysztof Ulatowski) - Vuk Sotirović (91. Antoni Łukasiewicz).