Po siedmiu kolejkach T-Mobile Ekstraklasy na czele w dalszym ciągu jest Korona, która w sobotę pokonała Lechię Gdańsk. Kielczan ostro naciska peleton złożony z Lecha, Śląska, Polonii i Ruchu. Te drużyny mają tylko po dwa punkty straty.
Ekstraklasa.wp.pl na Facebooku! Dołącz do nas
WISŁA KRAKÓW | PGE GKS BEŁCHATÓW |
W 50. minucie Wisła objęła prowadzenie. Kirm dograł przed pole karnego do Bitona, który prostym zwodem ograł Lacicia i kapitalnym strzałem z szesnastego metra umieścił piłkę w okienku bramki GKS-u. W 59. minucie było już 2:0. Po podaniu od Sobolewskiego Biton popędził na bramkę i oddał słaby strzał z linii pola karnego, jednak Sapela popełnił katastrofalny błąd i piłka po jego rękawicach wtoczyła się do bramki. Wisła pokonała GKS 2:0 i awansowała na szóste miejsce w tabeli Ekstraklasy. Do liderującej Korony Kielce "Biała Gwiazda" ma trzy punkty straty.
POLONIA WARSZAWA | LEGIA WARSZAWA |
Legia nie potrafi wygrać na stadionie Polonii już od pięciu lat i seria ta na pewno nie ulegnie zmianie po ostatnich derbach. "Czarne Koszule" mają chyba patent na "Wojskowych", bowiem w zeszłym roku pokonali ich aż 3:0, a w obecnych rozgrywkach 2:1. Pierwsza połowa spotkania nie wskazywała jednak na zwycięstwo gospodarzy. Legia dominowała na boisku i do przerwy prowadziła 1:0 po golu Radovicia. W drugiej części obraz gry uległ jednak zmianie, a podopieczni Jacka Zielińskiego, który ten mecz obejrzał z trybun, zdołali zdobyć dwie bramki. Po trafieniach Jodłowca i Caniego goście nie pozbierali się już do końca i tym samym faktem stała się ich trzecia porażka z rzędu.
CRACOVIA | ŚLĄSK WROCŁAW |
Seria meczów bez zwycięstwa Cracovii trwa. Podopieczni Juriego Szatałowa nie potrafili wygrać już siódmego meczu z rzędu i ich sytuacja w ligowej tabeli jest nie do pozazdroszczenia. Tym razem lepszy od "Pasów" okazał się Śląsk Wrocław, który po golu Waldemara Soboty przerwał passę dwóch przegranych spotkań z rzędu. Dzięki pokonaniu Cracovii podopieczni Oresta Lenczyka awansowali na 3. pozycję w tabeli.
KORONA KIELCE | LECHIA GDAŃSK |
Korona objęła prowadzenie w 9. minucie spotkania. Po błędzie Vucki piłka trafiła pod nogi Kiełba, który płaskim strzałem z okolic linii pola karnego dał swojej drużynie prowadzenie. Od 84. minuty Lechia grała w osłabieniu. Arbiter słusznie ukarał czerwoną kartką Andruskieviciusa, który bardzo brutalnie zaatakował Lenartowskiego. Po tym faulu piłkarz Korony został zniesiony z boiska i nie mógł już kontynuować gry.
ŁKS ŁÓDŹ | GÓRNIK ZABRZE |
W 18. minucie prowadzenie objęli górnicy. Kwiek wykorzystał fatalne nieporozumienie Łabędzkiego z Velimiroviciem i czubkiem buta wybił piłkę bramkarzowi tuż sprzed rękawic. Futbolówka trafiła wprost na głowę Nakoulmy, który umieścił ją w siatce. ŁKS odpowiedział w drugiej połowie. W 70. minucie Łukasiewicz odzyskał piłkę w środku pola i oddał ją Saganowskiemu. Napastnik ŁKS-u prostopadłym zagraniem obsłużył Szałachowskiego, który strzał z 14. metra pomiędzy nogami Skorupskiego doprowadził do wyrównania.
PODBESKIDZIE BIELSKO-BIAŁA | RUCH CHORZÓW |
Piłkarzom Podbeskidzia nie udało się pójść za ciosem i po ubiegłotygodniowej wygranej na Łazienkowskiej tym razem wygrać na własnym terenie. Tym razem podopieczni Roberta Kasperczyka musieli uznać wyższość Ruchu Chorzów, który po bramce Jankowskiego wywiózł z Bielska trzy punkty. Tym samym "Górale" nadal pozostają bez zwycięstwa na własnym stadionie w T-Mobile Ekstraklasie.
LECH POZNAŃ | JAGIELLONIA BIAŁYSTOK |
Jagiellonia po raz kolejny wyjeżdża z Poznania na tarczy. Piłkarze z Białegostoku jeszcze nigdy nie wygrali z Lechem na jego terenie i nie zmieni się to na pewno jeszcze przez rok. "Kolejorz" po raz kolejny w tym sezonie niczym wytrawny bokser w kilka minut trzy razy posłał na deski rywala i wygrał ostatecznie 4:1. Kolejnego hat-tricka w obecnych rozgrywkach zdobył Artjom Rudniew, który ma już na koncie 11. bramek w 7. meczach. Tym samym pogłoski o rzekomym kryzysie Lecha okazały się bezpodstawne, a podopieczni Jose Mari Bakero przynajmniej do soboty awansowali na fotel lidera T-Mobile Ekstraklasy.
WIDZEW ŁÓDŹ | ZAGŁĘBIE LUBIN |
W Łodzi spotkały się ze sobą niepokonany w obecnych rozgrywkach Widzew i Zagłębie Lubin, które nie zdołało jeszcze wygrać. Przebieg meczu wskazywał na to, że żadnemu z zespołów nie zależało na zmianie tego układu i ostatecznie spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem. Ciekawe jak na wywalczenie zaledwie jednego punktu zareagują działacze "Miedziowych", którzy już w ubiegłym tygodniu dali do zrozumienia, że Zagłębie musi zacząć zdobywać punkty. Słabo w Łodzi zaprezentował się Darvydas Sernas, który zamienił Widzew na Zagłębie by walczyć o najwyższe cele i jak tak dale pójdzie to będzie bił się o...utrzymanie w T-Mobile Ekstraklasie.