W ostatnim meczu 13. kolejki T-Mobile Ekstraklasy kibice nie zobaczyli bramek. W Białymstoku miejscowa Jagiellonia zremisowała z warszawską Legią 0:0.
JAGIELLONIA BIAŁYSTOK | LEGIA WARSZAWA |
- Panie sędzio, ile pan dolicza? Nic? To dobrze, bo nie da się na to patrzeć - powiedział tuż przed przerwą meczu Górnik - Jagiellonia trener gości, Czesław Michniewicz. Po pierwszej połowie meczu z Legią jego słowa były nadal aktualne, bowiem obie drużyny oddały tylko jeden celny strzał na bramkę. W drugiej połowie kibice, głównie za sprawą Legii zobaczyli jednak kilka ciekawych akcji, zabrakło jednak tego, co jest najważniejsze w meczu, czyli goli i spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem.
CRACOVIA KRAKÓW | WISŁA KRAKÓW |
W 184. derbach Krakowa zwyciężyła Cracovia. "Pasy" czekały na pokonanie lokalnego rywala aż 28 lat i wreszcie się doczekały. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył w 37. minucie Koen van der Biezen, dla którego było to pierwsze trafienie w T-Mobile Ekstraklasie. Było to również pierwsze zwycięstwo Cracovii na własnym stadionie w obecnym sezonie.
ZAGŁĘBIE LUBIN | ŚLĄSK WROCŁAW |
Zdeklasowanie rywala - tylko takimi słowami można określić rozmiary zwycięstwa Śląska w derbach Dolnego Śląska nad Zagłębiem w Lubinie. Podopieczni Oresta Lenczyka zafundowali Pavelovi Hapalowi zimny prysznic już na początku przygody z polską piłką. Bramki w tym meczu zdobywali kolejno Cristian Omar Diaz, Piotr Ćwielong, Piotr Celeban i Johan Voskamp. Samobójcze trafienie dla Śląska zaliczył również Isailović. Swojaka dla Zagłębia strzelił również Wołczek, a mecz zakończył się wynikiem 5:1 dla Śląska.
LECHIA GDAŃSK | WIDZEW ŁÓDŹ |
To spotkanie było tak beznadziejne, że najlepiej o nim w ogóle zapomnieć. Piłkarze obu drużyn sporadycznie potrafili zagrozić bramce rywala a poziom oddawanych strzałów lepiej jest przemilczeć. W samej końcówce kibice Lechii po raz kolejny w tym sezonie zaprezentowali duży transparent z przekreśloną podobizną trenera Tomasza Kafarskiego i podpisem "Lechia to my, precz z Kafarem". Niektórzy machali też białymi chusteczkami na pożegnanie trenera.
ŁKS ŁÓDŹ | RUCH CHORZÓW |
Już w 7. minucie prowadzenie objęli goście. Zieńczuk z dośrodkował z rzutu rożnego w pole karne a Stawarczyk, pomimo asysty dwóch obrońców, głową umieścił piłkę w bramce. Pięć minut po przerwie Ruch w końcu zdobył drugiego gola. Ponownie z rzutu rożnego dośrodkował Zieńczuk a piłkę głową do bramki skierował Grodzicki. W 65. minucie było już 3:0. Zieńczuk dośrodkował w pole karne, Janoszka głową zgrał na siódmy metr a Piech strzałem z woleja umieścił piłkę w bramce tuż przy słupku. Minutę później padł kolejny gol dla gości. Lisowski wymanewrował obronę ŁKS-u i oddał piłkę Abbottowi, który w sytuacji sam na sam nie dał szans Velimiroviciowi na skuteczną interwencję.
KORONA KIELCE | GKS BEŁCHATÓW |
Po toczonym w szybkim tempie i emocjonującym meczu Korona Kielce zremisowała z GKS-em Bełchatów 2:2. Od 29. minuty gospodarze grali w osłabieniu po czerwonej kartce dla Jacka Kiełba. Mimo to prowadzili po pierwszej połowie 2:0 po trafieniach Stano i Lisowskiego. W drugiej części gry obie drużyny miały mnóstwo sytuacji do zdobycia bramki, ale sztuka ta udała się jedynie graczom GKS-u. Najpierw do bramki Małkowskiego trafił Wróbel, a w doliczonym czasie gry remis dla gości uratował Mysiak.
POLONIA WARSZAWA | LECH POZNAŃ  |
Po zeszłorocznym poszukiwaniu "złotego środka" w wykonaniu Arboledy i Smolarka kibice liczyli, że w obecnym sezonie piłkarze Polonii oraz Lecha zafundują im emocje typowo piłkarskie. Jak pokazał przebieg meczu nie zawiedli się. Całe spotkanie było swoistymi szachami, w których to gospodarze potrafili zadać decydujący cios. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył w 90. minucie spotkania Edgar Cani i druga z rzędu wygrana Polonii stała się faktem.
PODBESKIDZIE BIELSKO-BIAŁA | GÓRNIK ZABRZE |
Górale po raz kolejny udowodnili, że mają w sobie coś z Janosika. Po ubiegłotygodniowym zabraniu punktów bogatej krakowskiej Wiśle na jej terenie tym razem podopieczni Roberta Kasperczyka rozdali dwa oczka biednemu Górnikowi Zabrze. Pierwsi na listę strzelców wpisali się gospodarze, których na prowadzenie w 63. minucie wyprowadził Zahorski. Podbeskidzie doprowadziło do remisu w 80. minucie za sprawą Cieślińskiego. Tym samym Górale jeszcze nigdy w historii nie pokonali zabrzańskiego Górnika.