Choć Polonia Warszawa jest liderem polskiej Ekstraklasy, nad głową jej trenera zbierają się coraz ciemniejsze chmury. Jeszcze jeden słaby mecz i Jose Maria Bakero pożegna się z posadą.
Ekstraklasa.wp.pl na Facebooku. Dołącz do nas!
Po czterech kolejkach "Czarne Koszule" przewodzą tabeli Ekstraklasy. Drużyna prowadzona przez Jose Marię Bakero wygrała trzy spotkania i jedno zremisowała. Jednak to nie zadowala właściciela klubu Józefa Wojciechowskiego. W przerwie letniej wyłożył on miliony złotych na wzmocnienie zespołu i oczekuje bardziej ofensywnej i widowiskowej gry.
W czwartej kolejce Polonia zaledwie zremisowała na wyjeździe z beniaminkiem, łódzkim Widzewem. Po spotkaniu trener Bakero tłumaczył, że nie każdy mecz można wygrać. Tego Wojciechowski nie potrafi przełknąć.
- Co to ma znaczyć? Nie po to płacę zawodnikom po 400 tys. euro pensji, by grali o utrzymanie. Cel był jasny, mamy bić się o mistrza i tego oczekuję - mówi prezes klubu cytowany przez "Przegląd Sportowy".
Wojciechowski wraz z dyrektorem sportowym klubu Pawłem Janasem są mocno niezadowoleni nie tylko z taktyki obieranej przez Bakero, ale też z jego decyzji personalnych. - Zbytnio przywiązał się do kilku zawodników, którzy prezentują się miernie - tłumaczy prezes.
Bardzo często Józef Wojciechowski zaprzeczał, jakoby ingerował w pracę trenera Bakero. Teraz już nawet nie zamierza udawać. - Przekażemy mu z panem Janasem, jakiego ustawienia oczekujemy. Oczywiście trener może się nie podporządkować, ale wtedy jego kariera w Polonii będzie bardzo krótka - mówi otwarcie i dodaje, że ewentualnym następcą Bakero będzie właśnie Paweł Janas. - W końcu po coś go trzymam.
Wszystko wskazuje więc na to, że dni legendy Barcelony w Warszawie są policzone. Bo choć dziesięć punktów zdobytych w czterech spotkaniach wydaje się być wynikiem bardzo dobrym, to Konwiktorska podobne sytuacje już widziała. Wiosną ubiegłego roku taki sam dorobek z zespołem "Czarnych Koszul" miał Bogusław Kaczmarek. Po trzech zwycięskich meczach przyszedł remis z Lechią Gdańsk i ... kolejny mecz ligowy szkoleniowiec oglądał w telewizji.
- Płacę, to wymagam. Nie wywalczyliśmy jednego punktu, tylko straciliśmy dwa - tłumaczył wówczas Józef Wojciechowski.