Jose Bakero jest niezwykle spokojnym człowiekiem lub robi dobrą minę do złej gry. Pytany przez dziennikarzy o swoją przyszłość niewzruszony odpowiedział: - Odkąd przyszedłem do Poznania każdy mecz jest dla mnie spotkaniem o życie, a z właścicielem ostatni raz rozmawiałem przed wylotem na zgrupowanie do Hiszpanii - tłumaczył szkoleniowiec Lecha.
Media już wydały wyrok na szkoleniowca z Hiszpanii. Według większości dziennikarzy nawet wygrana z Ruchem nie uratuje Bakero, a od poniedziałku jego obowiązki przejmie Michał Probierz. Tymczasem obecny wciąż trener Kolejorza spokojnie odpowiadał na pytania dotyczące najbliższego spotkania w Chorzowie.
- To niezwykle solidna drużyna. Jej trener mimo ciągłych osłabień potrafi ich dobrze umotywować i ustawić. Ich dorobek punktowy na pewno nie jest przypadkowy - opowiadał szkoleniowiec poznaniaków.
Po porażce z GKS-em Bełchatów na inaugurację piłkarskiej wiosny nastroje w obozie Lecha nie są zbyt dobre. - Musimy jednak się podnieść, bo jeśli nie teraz, to kiedy - zastanawiał się z kolei Mateusz Możdżeń.
Choć piłkarze do przesądnych nie należą, to jednak niektórzy wierzą w magię Chorzowa, który w ostatnim czasie był dla poznaniaków bardzo szczęśliwy. To tam prowadzony jeszcze przez Franciszka Smudę zespół zdobył Puchar Polski, a pod wodzą Jacka Zielińskiego praktycznie zdobył mistrzostwo Polski.
- Obiekt przy Cichej jest dla Lecha trudnym terenem, ale ja mam jednak miłe wspomnienia. Dwa lata temu strzeliłem tam bramkę w ostatniej minucie i mogliśmy praktycznie świętować tytuł najlepszej drużyny w kraju - wspominał Sergiej Kriwiec.
Wszystko wskazuje na to, że głowy Bakero piłkarze nie uratują. Muszą jednak zdobyć trzy punkty, bo inaczej szansa na grę w europejskich pucharach może się znacznie oddalić. A gdyby tak się stało, oznaczałoby to prawdziwą katastrofę.
Wojciech Miller, Wirtualna Polska