ŁKS Łódź ostatecznie nie otrzymał licencji na grę w Ekstraklasie w sezonie 2009/10. Klub z ponad stuletnią historią, zespół, który w sportowej rywalizacji zajął 7. miejsce w tabeli, został zdegradowany do pierwszej ligi. Jego działacze wciąż walczą. Walczą też kibice.
Fani ŁKS zorganizowali akcję rozsyłania maili do ludzi mediów, sportu i polityki. Kibice nie mogą pogodzić się z "niesłuszną" decyzją.
"Klub zajął 7 miejsce w ekstraklasie i sportowo utrzymał się w
niej. Są kluby które, choć w gorszej sytuacji finansowej i będąc niżej w
tabeli, tę licencję otrzymały, zresztą słusznie bo zdołały się utrzymać
w ekstraklasie sportowo ( co powinno być najważniejszym czynnikiem) i
przedstawiły ( tak jak ŁKS) odpowiednie dokumenty" - pisze jeden z łódzkich fanów.
"Decyzja przewodniczącego komisji ds. Licencji, pana Zbigniewa Lewickiego z dnia 4.06.2009r. nie tylko wymierzyła cios Łódzkiemu Klubowi Sportowemu, ale odebrała wiarę łódzkim kibicom w uczciwą rywalizację na boisku I zasady fair play.W chwili, gdy dla naszego <
> pojawiło się <<światełko nadziei>> na lepszą przyszłość i normalność w funkcjonowaniu, działacze I osoby z nim związane otrzymują cios w plecy" - wtórują mu kolejni.
"4 czerwca obchodziliśmy upadek komunizmu w Polsce. Należy
się zastanowić czy warto takie <<święto>> obchodzić jeżeli np. w PZPN
<> system jeszcze panuje - czytamy w następnym mailu.
Ale od początku
Kolejny sezon Ekstraklasy dobiegł końca. Zespoły, które okazały się najlepsze, będą reprezentowały nasz kraj na arenie międzynarodowej. Z kolei najsłabsze drużyny spadły z ligi. To znaczy tak to powinno wyglądać. Rzeczywistość prezentuje się nieco inaczej. Trzecia od końca Arka utrzymała się w Ekstraklasie, a przedostatnia Cracovia otrzymała szansę gry w barażach. Jak? Kosztem drużyny środka tabeli.
Do trzech razy sztuka? Nie tym razem
Komisja ds. licencji dwukrotnie odrzuciła wniosek licencyjny ŁKS-u. Zgodnie z prawem druga decyzja była ostateczną. Jednak PZPN nadzwyczajną uchwałą nakazał rozpatrzenie wniosku klubu raz jeszcze. Nie uratowało to łodzian, którzy w ubiegły czwartek po raz kolejny usłyszeli, że ich zespół nie będzie grał w przyszłym sezonie w Ekstraklasie.
Dlaczego ŁKS nie otrzymał licencji? - Nie przedłożył wiarygodnych dokumentów co do prognozowania finansowego, niezbędnych do spełnienia warunków licencyjnych - czytamy w oficjalnym oświadczeniu Polskiego Związku Piłki Nożnej.
Brzmi to co najmniej dziwnie, bo zdaniem łódzkich działaczy tak dobrze jak teraz, w klubie nie było od dawna. ŁKS ma nowego współwłaściciela, uregulował zobowiązania wobec zawodników, trenerów i pozostałych pracowników spółki a także wobec ZUS i urzędu skarbowego. Nawiązał też współpracę z nowym sponsorem (browarem Fuhrmann), na mocy której wg. wstępnych obliczeń zyskiwał będzie ok 1mln zł. rocznie. W przyszłym roku rusza też budowa nowego stadionu i - jak zapewniają w Łodzi - wszelkie potrzebne dokumenty zostały złożone przed czwartkowym posiedzeniem. Do tego dodajmy, że kilka klubów Ekstraklasy wydaje się mieć większe problemy finansowo - organizacyjne niż ŁKS, a mimo to licencję otrzymały.
Rozpatrzyli, czy nie?
Oczywiście istnieje możliwość, że komisja obiektywnie uznała złożone dokumenty za niewystarczające i ŁKS zostaje zdegradowany słusznie. Z drugiej strony, działacze ŁKS-u są pewni, że w ubiegły czwartek ich sprawa w ogóle nie została rozpatrzona!
- Pan Lewicki stwierdził, że komisja po raz kolejny odrzuciła wniosek licencyjny ŁKS, co było nieprawdą. Komisja w czwartek nie zajęła się bowiem naszym wnioskiem, tylko odczytała nam uzasadnienie do swojej wcześniejszej decyzji. Postawiła się więc ponad zarządem PZPN, który zdecydował, że wniosek ma być jeszcze raz rozpatrzony. W czwartek komisja nie tylko nie zapoznała się z wnioskiem, lecz nie pozwoliła nawet wejść na salę naszemu prawnikowi - powiedział dziennikarzom współwłaściciel ŁKS Grzegorz Klejman.
A kto to jest Pan Lewicki?
Przewodniczący Komisji Odwoławczej i ... były piłkarz klubu, który na decyzji Komisji zyskał najbardziej, czyli Cracovii. I choć jestem daleki od posądzania go o jakiekolwiek manipulacje, to już o brak ponownego rozpatrzenia sprawy można mieć podejrzenia. We wtorek Zbigniew Lewicki mówił, że nie ma takiej siły, która zmusiłaby go do zmiany wcześniejszej decyzji. Do tego wyraźnie niewiele robił sobie z uchwały PZPN nakazującej ponowne rozpatrzenie sprawy.
- Skoro PZPN prosi o ponowne rozpatrzenie wniosku, to prośbą muszę się podzielić z kolegami z Komisji. Wyłącznie dlatego zwołałem spotkanie na czwartek - powiedział Lewicki. Jest więc bardzo prawdopodobne, że jak powiedział, tak też zrobił. Rozpatrzył wniosek PZPN o ponowne zajęcie się sprawą ŁKS-u i zdecydował ... że się nią nie zajmie (?).
Zdegradowany i ... okradziony
Za wywalczenie siódmego miejsca w Ekstraklasie - podkreślmy słowo "wywalczenie" - ŁKS powinien otrzymać 2mln złotych nagrody. W skutek decyzji Komisji łodzianie zostali przesunięci na ostanie miejsce w tabeli, za które otrzymają ponad 1,5 mln mniej. I choć ciężko tu nazwać kogoś złodziejem bo pieniądze te zostaną proporcjonalnie rozdzielone pomiędzy wszystkie ekipy które zakończyły sezon za plecami łodzian, to już ŁKS jak najbardziej może i powinien się czuć okradziony. Bo czy odebranie klubowi i zawodnikom uczciwie wywalczonych pieniędzy, można nazwać inaczej, niż kradzieżą?
Jesteś słaby to ... spadaj!
W przeciągu całego sezonu Górnik i Cracovia udowodniły, że nie zasługują na grę w Ekstraklasie. O Zabrzanach nie ma co rozprawiać, bo w przyszłym sezonie zagrają w pierwszej lidze. Ale dlaczego Cracovia ma dalej grać w Ekstraklasie? To już ciężko stwierdzić.
"Pasy" zajęły przedostatnie miejsce w lidze. I to nie dlatego, że "krzywdzili ich sędziowie" (jak to próbuje ludziom wmówić prezes Filipiak), ale dlatego, że przez cały sezon zamiast strzelać bramki kopały się w czoło. Smutne, ale prawdziwe. A skoro jesteś za słaby na Ekstraklasę, to twoje miejsce jest na jej zapleczu. Sytuacje Widzewa i Zagłebia pokazały, że jak jesteś dobry, to długo tam nie zabawisz. Arka rzutem na taśmę, wywalczyła miejsce barażowe. Skoro stać ją było na tylko (lub aż) tyle, to powinna w tych barażach zagrać.
ŁKS ( przyjmijmy na chwilę, że słusznie) nie dostał licencji na grę w przyszłym sezonie więc pomimo zajęcia siódmego miejsca, właśnie z tego siódmego (bez przesuwania na koniec tabeli), powinien zostać karnie zdegradowany. A do Ekstraklasy powinna awansować kolejna drużyna z pierwszej ligi. "Nie obniżajmy poziomu" - ktoś mógłby powiedzieć. To Cracovia go podwyższała? - ja się pytam.
Zwyciężyło prawo ...
... tak komentowali decyzję Komisji Odwoławczej działacze Cracovii i Arki. Widać ludzie ci wierzą, że w życiu powinny obowiązywać pewne zasady. Szkoda tylko, że zapomnieli o zasadzie dobrych obyczajów. Oba kluby wystosowały apel do Komisji Odwoławczej ds. Licencji, w którym błagały o poszanowanie istniejącego prawa i "szacunek dla polskiej piłki nożnej", czyli w skrócie ... o wyrzucenie ŁKS-u i uratowanie własnej skóry.
- Dajmy chłopakom walczyć, a nie grajmy przy zielonym stoliku! - grzmiał Trener Cracovii Artur Płatek po meczu z Odrą Wodzisław w maju tego roku. Miesiąc później jego zespół właśnie przy ów zielonym stoliku otrzymał szansę na pozostanie w elicie ... - Wreszcie ktoś respektuje prawo - cieszy się szkoleniowiec.
Zabawa dopiero się rozkręca
W piątek działacze ŁKS-u złożyli skargi do ministra sportu i turystyki, sądu administracyjnego i zarządu PZPN. - W poniedziałek złożymy w siedzibie MKOl w Lozannie skargę na działalność komisji odwoławczej ds. licencji - dodaje doradca prezesa ŁKS Dariusz Cychol. No to robi się ciekawie, bo już 13 i 17 czerwca rozegrane zostaną mecze barażowe o grę w Ekstraklasie. Po nich będziemy znali zestaw drużyn uprawionych do gry w nowym sezonie. I jeżeli po tym terminie skargi ŁKS-u przyniosą oczekiwany przez łodzian skutek, to ... no właśnie. Chyba nikt nie wie, co wtedy.
Trudno dziwić się złości łódzkich fanów, bo wokół sprawy licencji ŁKS-u pojawia się wiele wątpliwości, pozostawiających olbrzymi niesmak. Naszą skrzynkę e-mailową zalała fala listów z prośbą o pomoc. Lecz choć utarło się powiedzenie, że "media są czwartą władzą", to stan faktyczny jest nieco inny. My możemy tylko apelować do osób zamieszanych w sprawę o klarowne przedstawienie sytuacji. Jeżeli ŁKS nie dostał licencji słusznie, to kibicom bez wątpienia należą się szczegółowe wyjaśnienia, które sprawią, że nie będzie wśród nich poczucia krzywdy. Natomiast jeśli faktycznie wina leży po stronie organów PZPN, to ... może WRESZCIE pora spełnić wyborcze obietnice i "przyjrzeć" się dokładniej jego działaniom?
Karol Kulpa
Wirtualna Polska