Do startu ligi zostały niecałe dwa tygodnie, a Antoni Łukasiewicz wciąż pozostaje bez klubu. – Nie biorę pod uwagę tymczasowego zawieszenia kariery – mówi piłkarz wciąż formalnie związany ze Śląskiem Wrocław.
Zobacz ceny piłkarzy Śląska i innych gwiazd ekstraklasy. Fantasy Liga wróciła! Załóż własną drużynę, baw się za darmo i zgarniaj nagrody
Po wprowadzeniu przepisów dotyczących liczby zarejestrowanych piłkarzy w lidze, Łukasiewicz musiał ewakuować się z Dolnego Śląska. Orest Lenczyk dał mu do zrozumienia, że nie znajdzie się w kadrze zespołu na rundę jesienną. Defensywny pomocnik został wypożyczony do ŁKS-u, gdzie pomimo że grał dopiero od szóstej kolejki, jest drugim strzelcem w zespole. Tak skutecznej rundy w swojej karierze jeszcze nie miał. Zdobył trzy gole w lidze i podreperował swoją statystykę ligowych trafień aż o 300 procent! Tak, tak, przed sezonem 2011/2012 Łukasiewicz miał na swoim koncie ledwie jedną bramkę w ekstraklasie.
Po spotkaniu ŁKS-u ze Śląskiem wypożyczenie dobiegło końca. Zawodnik wrócił do Wrocławia, jednak nie przygotowuje się do sezonu z drużyną Lenczyka. – Od początku okresu przygotowawczego trenuję w zespole Młodej Ekstraklasy. Dalej czekam na rozwój sytuacji. Ciężko powiedzieć, kiedy to się wszystko wyjaśni. Propozycję otrzymałem z Lechii Gdańsk, ale koniec końców nie doszliśmy do porozumienia. Mogę powiedzieć, że czuję się niczym zawieszony w próżni – mówi o swojej sytuacji Łukasiewicz.
- Nie biorę pod uwagę tymczasowego zawieszenia kariery. W najgorszym razie zostanę w Śląsku i będę trenował z drużyną Młodej Ekstraklasy. Nie będę mógł grać w oficjalnych meczach i ta kariera byłaby pośrednio zawieszona. Pośrednio, ponieważ w dalszym ciągu bym trenował, ale nie miałbym okazji sprawdzić się na boisku. To jest najczarniejszy scenariusz i mam nadzieję, że się nie spełni – dodaje piłkarz.
W ostatnim meczu ligowym Antoni Łukasiewicz był niezwykle blisko odebrania punktów wrocławianom. Po jego trafieniu ŁKS długo prowadził, jednak w końcówce spotkania szalę zwycięstwa na swoją korzyść przechylił lider T-Mobile Ekstraklasy. – Po moim powrocie do Wrocławia koledzy żartowali i jak to w zespole bywa, zawsze jakieś docinki też były. Ja także nie pozostawałem dłużny. Wesoło było. Może dobrze się skończyło dla moich kontaktów z zawodnikami Śląska, że udało im się wygrać z ŁKS-em – żartuje Łukasiewicz.
Z Wrocławia, Michał Wyrwa