Ruch Chorzów przegrał w poniedziałek z Lechią 0:1, ale w dalszym ciągu zajmuje trzecie miejsce w tabeli. Liderem jest Śląsk a tuż za jego plecami znajduje się Legia.
LECHIA GDAŃSK | RUCH CHORZÓW |
Gospodarze objęli prowadzenie w 12. minucie. W polu karnym Ruchu Traore ograł Burligę i mocno uderzył z ostrego kąta. Piłka nie leciała w światło bramki, ale tor jej lotu nieszczęśliwie przeciął Stawarczyk, pokonując własnego bramkarza. Jak się później okazało, był to jedyny gol w tym spotkaniu i Lechia wygrała 1:0 a 1,5 tys. chorzowskich fanów, którzy przyjechali dopingować swoją drużynę, wraca do domów z kwaśnymi minami.
LECH POZNAŃ | WIDZEW ŁODŹ |
Goście wyszli na prowadzenie w 58. minucie. Pinheiro dostał piłkę w okolicach 23. metra i nie atakowany przez nikogo zdecydował się na strzał. Sunąca po ziemi piłka wpadła do bramki Buricia tuż przy słupku. Jak się później okazało, był to gol na wagę trzech punktów, bo Lech do końca spotkania nie potrafił się podnieść. "Kolejorz" nie wygrał piątego meczu z rzędu. Co więcej, w ostatnich pięciu potyczkach nie zdobył nawet gola.
CRACOVIA | PGE GKS BEŁCHATÓW |
Cracovia objęła prowadzenie już w 5. minucie spotkania. Z rzutu rożnego na szósty metr dośrodkował Kosanović a Żytko strzałem z pierwszej piłki pokonał Sapelę. Trzy minuty później, ponownie po rzucie rożnym wykonywanym przez Kosanovicia, celnie uderzył Hosek, ale tym razem skutecznie interweniował golkiper GKS-u. W 61. minucie padł gol wyrównujący. Kosowski z lewej strony pola karnego dośrodkował na piąty metr przed bramkę. Tam akcję zamykał Mysiak, ale piłkę do bramki skierował obrońca Cracovii Kosanović, który próbował ratować sytuację.Wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów, ale w 93 minucie sędzia podyktował rzut wolny dla "Pasów" przed polem karnym. Piłkę ustawił Boljević i chwilę później mocnym strzałem umieścił piłkę w bramce tuż przy bliskim słupku.
KORONA KIELCE | LEGIA WARSZAWA |
To miał być mecz, po którym rozpędzona Legia usiądzie w końcu na fotelu lidera. Nic z tego. Jak się nie oddaje celnego strzału na bramkę, to ciężko wygrać mecz. Korona zagrała tak jak potrafi, bardzo ambitnie i to wystarczyło. Stołeczny klub pogrążyło dwóch byłych legionistów. Aleksandar Vuković piłkę dorzucił, a Maciej Korzym strzelił gola.
GÓRNIK ZABRZE | ZAGŁĘBIE LUBIN |
To była miazga. Miedziowi zostali w Zabrzu rozbici, a najbardziej się do tego przyczynił Prejuce Nakoulma. "Prezes" zdobył dwa gole i wymusił samobója. Szarpał, dryblował, był wszędzie. To czwarty mecz z rzędu bez porażki zabrzańskiej drużyny. Miedziowi tkwią w kryzysie. Zmiana trenera niewiele pomogła.
ŁKS ŁÓDŹ | JAGIELLONIA BIAŁYSTOK |
W 16. minucie Kaczmarek z rzutu wolnego ostro dośrodkował w pole karne. Niedotkniętą przez nikogo piłkę bramkarz Jagiellonii odbił przed siebie, dopadł do niej Łukasiewicz i z bliska wpakował do bramki. ŁKS przeważał, a gola wyrównującego zdobyli goście. W 63. minucie rzut karny, podyktowany po faulu Klepczarka na Pawłowskim, pewnie wykorzystał Norambuena. Jak się później okazało, ten gol ustalił wynik spotkania.
ŚLĄSK WROCŁAW | WISŁA KRAKÓW |
Mistrz wraca do gry o... mistrza. Wisła w końcu zagrała tak, jak oczekują tego od niej kibice. Pariko wszystko bronił, Iliew wszystkich mieszał. Złotego gola zdobył Rafał Boguski. Lider tabeli zawiódł na całego. Był od gości wolniejszy, bardziej przewidywalny, po prostu gorszy.
POLONIA WARSZAWA | PODBESKIDZE BIELSKO-BIAŁA |
Górale ograli już Wisłę w Krakowie i Legię w Warszawie, więc przed ponowną wizytą w stolicy mieli wielką ochotę na wyjazdowy hat-trick w meczach z ligowymi potentatami (czy to sportowymi czy finansowymi). Nie udało się, choć Podbeskidzie przez długi czas prowadziło 1:0. Świetną zmianę dał jednak Edgar Cani.