Ivica Vrdoljak przez niemal całą rundę jesienną zmagał się z urazem pachwiny. Z kontuzją długo nie potrafili poradzić sobie klubowi lekarze. Zawodnik postanowił udać się więc do znachora, który doprowadził go do pełnej sprawności w jeden dzień.
Sprowadź
gwiazdy ekstraklasy! Załóż drużynę, baw się za darmo i zgarnij kasę! III sezon
Fantasy Ligi na start!
Chorwacki pomocnik "Wojskowych" długo borykał się z urazem mięśnia przywodziciela. Miało to bezpośredni wpływ na jego formę, a zawodnik za swoje słabsze występy zbierał niepochlebne recenzje w prasie i mediach.
W klubie nie chciano jednak słyszeć o tym by Vrdoljak poddał się operacji dlatego musiał brać środki przeciwbólowe. W przerwie zimowej kontuzja jednak jeszcze bardziej się pogłębiła, a sam piłkarz przyznał, że wyglądało to na tyle groźnie, że mógł opuścić początek rundy wiosennej T-ME.
- Dużo rozmawialiśmy z trenerem Skorżą i doktorem Machowskim o mojej sytuacji. Trener powtarzał mi, że chce, abym był gotowy na pierwsze mecze w lidze i ze Sportingiem Lizbona. Ja byłem przekonany, że nie dam rady. Wszystko miało coraz mniej sensu - dwa dni trenowałem, trzy odpoczywałem, w tym czasie rozmawiałem już z doktorem o ewentualnym zabiegu i uważałem, że przynajmniej początek rundy mam z głowy - mówi w wywiadzie udzielonym serwisowi legionisci.com piłkarz.
Z pomocą zawodnikowi przyszli jednak koledzy, którzy poradzili mu by udał się do znachora, który pomagał już piłkarzom w podobnych sytuacjach. Jego klientami byli m.in. Kaka, Pippo Inzaghi, czy Javier Zanetti.
- Dwóch z nich poleciło mi osobę, która zajmuje się terapią manualną, kogoś w rodzaju chiropraktyka. Długo się nad tym zastanawiałem, trener i doktor nie dowierzali, że taki sposób leczenia może mi pomóc. Koledzy, którzy polecali mi taką formę terapii zapewniali, że wystarczy jedna wizyta u tego pana, by poczuć się lepiej...Sam masaż, bo nie wiem jak inaczej określić to działanie manualne, był bardzo bolesny, krzyczałem z bólu. Następnego dnia ból był trzy razy większy. Znajomi piłkarze uspokoili mnie jednak, że to normalne, że mam się nie bać, bo na pewno będzie lepiej. I rzeczywiście, ból minął bezpowrotnie. Od tamtej pory nie dostałem już żadnego zastrzyku, normalnie trenuję - opowiada Vrdoljak.
Piłkarz czuje się już na tyle dobrze, że wrócił do treningów,. Choć ma jeszcze duże zaległości treningowe, to wierzy, że uda mu się wrócić do pełnej sprawności już na początku rundy wiosennej T-ME.