Maciej Sadlok żałuje, że 16. kolejka Ekstraklasy została przełożona przez Ekstraklasę SA na wiosnę. Obrońca, który odchodzi z Chorzowa do Polonii Warszawa, stracił okazję do pożegnania z kibicami "Niebieskich" na stadionie przy ulicy Cichej.
- Chyba jestem jedynym piłkarzem Ruchu, który żałuje, że ten mecz się nie odbędzie. Kibice jakby coś przeczuwali, bo już po ostatnim spotkaniu z Jagiellonią Białystok dziękowali mi za grę. Podobnie było podczas spotkania z fanami w Mikołowie. Mimo wszystko chciałem jeszcze raz spotkać się z nimi na Cichej - mówi na łamach "Gazety Wyborczej" Sadlok, który wiosną będzie występował w Polonii Warszawa.
Po chwili jednak reflektuje się i przyznaje, że w obecnych warunkach pogodowych przełożenie 16. kolejki było słuszną decyzją.
- W końcu ktoś pomyślał o naszym zdrowiu, o bezpieczeństwie kibiców i podróżujących po całej Polsce piłkarzach - mówi Sadlok, który spędził na Cichej prawie cztery lata. - To był dla mnie świetny czas. Wierzę, że jeszcze kiedyś zagram dla Ruchu. Chcę tego! - przekonuje 21-letni zawodnik.
Sadlok trafił do Ruchu wiosną 2007 roku z Pasjonata Dankowice, którego jest wychowankiem. Właściciel Polonii Warszawa Józef Wojciechowski w sierpniu zapłacił za niego Ruchowi około trzech milionów złotych.